sobota, 23 stycznia 2016

19. Łania daje się złapać



Otworzyła drzwi Pokoju Życzeń i stanęła jak wryta, widząc Jamesa. Opierał się o ścianę, tuż obok okna. Na jego twarzy widniały ślady zarostu – zdziwiło ją jednak malujące się na niej zmęczenie. Choć jego poza na pierwszy rzut oka wydawała się nonszalancka, wzrok wbity w podłogę oraz napięcie widoczne dopiero po dłuższym przyjrzeniu się uświadamiały, że coś jest nie tak. Na ten widok Lily ścisnęło się serce. Dotychczas była przekonana, że James jest po prostu szczęśliwy. Teraz już jednak nie miała takiej pewności.
– James? – spytała, ostrożnie zamykając za sobą drzwi. Nie wiedziała, czego się spodziewać, jak on zareaguje na jej obecność. Nie mógł wiedzieć, że właśnie ona tutaj przyjdzie, może po prostu potrzebował samotności? – Przeszkadzam ci?
– Evans?
Wyglądał, jakby zobaczył ducha. Najwyraźniej zupełnie jej się nie spodziewał. Poczuła, że robi jej się przykro, choć nie powinna się dziwić, to już nie powinno tak boleć.
– Przepraszam, nie powinnam ci przeszkadzać, już sobie idę – wymamrotała. Chciała zostać sama, nie mogła znieść obecności Jamesa, nie mogła na niego patrzeć.
– Nie, czekaj… Zostań. – Głos chłopaka zatrzymał ją w momencie, kiedy kładła dłoń na klamce. – Po prostu nie sądziłem, że przyjdziesz… Chciałem z tobą porozmawiać.
Odepchnął się od ściany i zrobił trzy kroki w stronę Lily, nadal jednak zachowując dystans, niepewny, czy może przekroczyć niepisaną granicę. Spostrzegła to kątem oka; nie odwróciła się jednak, ale też i nie wychodziła.
– Mamy o czym rozmawiać? – spytała słabo.
– Mamy.
Zdziwiła ją stanowczość w jego głosie.
– James, naprawdę nie chcę rozmawiać o twoim życiu uczuciowym…
– Chcesz – przerwał jej. – To znaczy… muszę ci wszystko wyjaśnić. To naprawdę ważne.
Odwróciła się wreszcie w jego stronę. Niemalże natychmiast uderzył ją błagalny wzrok Jamesa. To było dziwne, tym bardziej, że James Potter nigdy nie miał w zwyczaju o cokolwiek prosić. Zazwyczaj po prostu brał to, co chciał. Czy więc miała jakiekolwiek wyjście…?
– Dlaczego to jest takie ważne, Potter?
Założyła ręce na piersi, chcąc udawać pewną siebie. W rzeczywistości była daleka od pewnej siebie – w środku drżała.
– Merlinie. – James znajomym gestem poczochrał swoje czarne włosy. – Spodziewałem się, że to będzie trudne, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Usiądźmy.
Wskazał stół wraz z czterema krzesłami; Lily nie zauważyła go, gdy wchodziła do pokoju. A może naprawdę go wtedy nie było i pojawił się dopiero wtedy, gdy okazał się potrzebny? W końcu znajdowali się w Pokoju Życzeń, tu wszystko mogło się wydarzyć.
Skorzystała z zaproszenia i usiadła na jednym z krzeseł, na samym brzeżku, by w razie potrzeby móc się szybko zerwać i wybiec. Zresztą drewno nie należało do najwygodniejszych, przede wszystkim brakowało jakiejś poduszki, która by je nieco ociepliła.
Spojrzała wreszcie wyczekująco na Jamesa, który usiadł naprzeciwko niej z miną męczennika. Cokolwiek miał jej powiedzieć, wolała, żeby zrobił to szybko i skrócił agonię. W końcu jedno, czyste cięcie mniej boli niż kilkakrotne uderzanie.
– Dobra – westchnął wreszcie. – Nie powinienem przedłużać.
Niepewność też do niego nie pasowała. Zazwyczaj emanował arogancją, pewnością siebie i tą typową gryfońską odwagą. Ale nie dzisiaj.
– Masz rację – przytaknęła. – Miejmy to już z głowy.
– Czuję się, jakbym rozgrywał partię szachów, w której każdy nieopatrzny ruch może spowodować katastrofę. Dobrze. Jakby to…
– Potter, powiedz wreszcie, że nie chcesz mieć więcej ze mną do czynienia, odkochałeś, bo jesteś szczęśliwy z Camille, ja przytaknę i się rozejdziemy szczęśliwi! – wybuchnęła nagle, nie mogąc już wytrzymać napięcia.
Przez chwilę nie odpowiadał, lecz patrzył na Lily, oparłszy twarz na dłoni.
– Czy to jest to, czego chcesz? – spytał cicho.
– Co? – zamurowało ją.
– Czy naprawdę chciałabyś, żeby to tak wyglądało? Chciałabyś, żebym ci powiedział, że jestem szczęśliwy z Camille? Chciałabyś, żebyśmy się rozeszli w swoje strony?
– Wal się, Potter! – warknęła, widząc rozbawienie na jego twarzy. – Jesteś nienormalny!
– Po prostu mi odpowiedz. Wiesz, wystarczy jedno słowo. Jeżeli naprawdę tego chcesz, możemy przerwać tę rozmowę i się rozejść w swoje strony. Tylko czy wtedy naprawdę będziesz szczęśliwa?
Dlaczego ten idiota się tak uśmiechał? Tak, jakby przejrzał ją na wylot, jakby doskonale wiedział, co odpowie, czego chce i o czym marzy.
– A mam prawo być szczęśliwa kosztem cudzego szczęścia? – Patrzyła na niego wyzywająco, ukrywając kłębiącą się w niej niepewność.
– Kto powiedział, że kosztem cudzego?
W dłoni Jamesa znikąd pojawił się znicz. Zaczął go beztrosko podrzucać i łapać, podrzucać i łapać.
– A to nie jest oczywiste?
– Czy pytałbym, gdyby było?
– Wiesz, coś, co jest oczywiste dla ciebie, wcale nie musi być oczywiste dla mnie. – Zmrużyła oczy.
– Kobieca logika mnie momentami przeraża – westchnął.
– Potter!
– Dobra, dobra. – Podniósł ręce do góry. – Masz rację, powinniśmy być poważni i zachowywać się jak dorośli ludzie.
– Po prostu powiedz mi, co masz do powiedzenia, zamiast bawić się w te twoje durne gierki!
– Evans, to nie są głupie gierki… – Znicz zatrzymał się na chwilę w powietrzu, lecz dłoń Jamesa szybko pochwyciła go z powrotem. – Usiłuję się dowiedzieć, na czym stoję i czy naprawdę mam sobie po nic strzępić język.
– Jak dotychczas strzępienie języka ci nie przeszkadzało – zauważyła złośliwie, nie mogąc się powstrzymać.
James w jednej chwili spoważniał, uśmiech zniknął z jego twarzy i zastąpiło go skupienie.
– Evans, proszę, nie łap mnie za słówka. Dobrze, zróbmy inaczej. Zagrajmy w otwarte karty. Ty powiesz, co ci leży na sercu, a w zamian za to ja zrobię to samo. Piszesz się na to?
– Nie wiem, czy to dobry pomysł – przyznała z wahaniem.
– To dosyć proste: tak lub nie. Przy czym odpowiedź „tak” będzie się wiązała z wyjaśnieniem całej sprawy i tego ewentualnymi konsekwencjami, natomiast opcja „nie” zakłada natychmiastowe rozejście się w swoje strony. Gdybyś naprawdę tego chciała, już dawno by cię tu nie było. – Zacisnął palce na zniczu, skupiając się tylko i wyłącznie na oczach Lily oraz oczekiwaniu na jej odpowiedź. Trochę ryzykował, nie miał całkowitej pewności, że się nie myli.
– Nie pozostawiasz mi wyboru – zirytowała się. Przejechała dłonią po twarzy, rozumiejąc, że naprawdę nie ma innej opcji, jak tylko się zgodzić.
Cholerny Potter. Zawsze musiał mieć rację.
– Przecież nadal go masz – odparł miękko. – Tylko że nie chcesz tego robić, więc od razu odrzucasz jedną z opcji. Wskutek tego pozostaje ci tylko druga. Mylę się?
– Nie.
– Czyli rozumiem, że się zgadzasz?
– Tak.
Zacisnęła usta w wąską kreskę.
– A zatem… Karty na stół, panno Evans.
– Co mam ci powiedzieć? – spytała, wiedząc, że zaraz zacznie tego żałować, tym bardziej, że na twarzy Jamesa zaczął się rysować uśmiech – zupełnie, jakby łania właśnie wpadała w jego sidła. A może chciała dać się złapać?
– Wszystko. Ale może zacznijmy od tego, co do mnie czujesz.
Beztrosko podrzucił złotą piłeczkę, zdając się nie dostrzegać rumieńców, które wykwitły na twarzy Lily. Dziewczyna walczyła ze sobą, żeby go nie uderzyć i nie uciec. Nie chciała pokazywać swoich prawdziwych uczuć, nie chciała, żeby James się o tym dowiedział, zwłaszcza po akcji z Camille… Jak niby miała mu to powiedzieć? Jak by w ogóle mogła…? A Camille?
Dlaczego ten kretyn wzbudzał u niej takie emocje?
– Chyba żartujesz – odparła wreszcie, usiłując zebrać swoje myśli i gorączkowo poszukując słów, które by mogły wyrazić to, co czuła, jednocześnie nie ujawniając zbyt wiele.
– Nie. Naprawdę chcę wiedzieć. Proszę. Zrozumiem, jeśli powiesz, że mnie nienawidzisz i masz ochotę mnie tylko i wyłącznie zmieszać z błotem. Po prostu mi powiedz. Szczerze.
Wyglądał tak poważnie i jednocześnie tak prosząco, że Lily nie mogła mu się oprzeć. Właśnie w tej chwili zdała sobie sprawę z tego, że nieodwołalnie i nieodwracalnie wpadła po uszy i zakochała się w Jamesie Potterze.
Nie mogła mu jednak tego powiedzieć. Po prostu nie. Bała się. Wstydziła się.
– Nie możemy przejść do następnego pytania? – poprosiła błagalnie.
– Tchórzysz?
Kąciki ust Jamesa zadrgały, jakby walczył ze sobą, żeby się nie uśmiechnąć.
– Nie – zaprotestowała szybko.
– Co cię w takim razie powstrzymuje?
– Boję się – wyznała, zanim zdążyła pomyśleć nad wypowiadanymi słowami. I niemalże natychmiast stwierdziła, że przeklęta podłoga mogłaby się rozstąpić i ją pochłonąć, najlepiej ze zdaniem, które dopiero co opuściło jej usta. Zaczerwieniła się jeszcze intensywniej. Zanim spuściła wzrok i wbiła go w blat stołu, zdążyła zauważyć w oczach Jamesa ciepłe iskierki. Czułość?
Nie, Evans. Nie. Nie pogrążaj się.
– Czego?
Głos chłopaka brzmiał łagodnie, zupełnie jakby James nie chciał jej przestraszyć czy spłoszyć. Podchodził ostrożnie, umiejętnie, jednocześnie z pewną dozą czułości i wrażliwości.
Skoro i tak miała umrzeć ze wstydu, to czemu by po prostu nie powiedzieć prawdy?
– Tego, co czuję. Twojej reakcji. Tego, że któregoś dnia się obudzę całkowicie sama. Nie wiem. Wszystkiego.
Ukryła twarz w dłoniach, usiłując powstrzymać chęć płaczu. Dlaczego akurat teraz? Dlaczego akurat przed nim? Chciała stąd uciec, jednak jej nogi wydawały się zbyt ciężkie, przykute do krzesła. Nie mogła się poruszyć, czuła się, jakby ktoś rzucił na nią urok. Czar.
– Lily.
James zrobił coś, co ją zupełnie wytrąciło z równowagi. Podszedł do niej i zwyczajnie ją objął, mocno przytulając do siebie. W jednej chwili poczuła się całkowicie bezpieczna.
– Kochanie, nie bój się. Nie masz czego.
Nie odpowiadała przez dłuższą chwilę, po prostu go objęła i wtuliła twarz w jego szyję.
– Przepraszam – szepnęła wreszcie, ocierając oczy. Zupełnie się rozkleiła. – Co ty ze mną zrobiłeś…
Patrzył na nią niespokojnie, nie wiedząc, co powinien powiedzieć.
– Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę w Pokoju Życzeń? Kiedy powiedziałeś mi, ż-że mnie k-kochasz…
Przytaknął poruszony.
– Z-zbyt późno zdałam sobie sprawę z tego, że ja t-też… cię… k-kocham… Byłam głuuuupia… Taka… głupia… Wszystko zepsuuuuł-łam…
Rozpłakała się tak, że nie była w stanie już nic więcej powiedzieć.
– Nic nie zepsułaś. Nie płacz, proszę, wszystko ci wyjaśnię, dobrze? Tylko musisz się przesiąść… Grzeczna dziewczynka. Ciii.
Nawet nie wiedziała, kiedy znalazła się na kolanach Jamesa, przytulana przez niego. Głaskał ją po włosach, pozwalając się wypłakać. Podał nawet chusteczki, szybko wytransmutowane z poduszki. Wreszcie zaczęła się uspokajać, łzy przestały płynąć z oczu.
– Przepraszam za to – mruknęła zażenowana.
– Nic się nie stało. Naprawdę. To raczej ja jestem ci winien przeprosiny.
Spojrzała na niego z niedowierzaniem.
– Nie żartuj, James.
– Nie żartuję. Mówię poważnie.
– Dlaczego…?
– To dłuższa historia – westchnął, obejmując ją pewniej w talii. – To jednak moje karty, więc wyłożę je na stół.
– Chodzi o Camille?
– Też. Ale nie tylko.
– Nie wiem, czy chcę tego słuchać.
Lily zacisnęła mocno powieki.
– Wiem, że to nie jest przyjemne, ale jednak konieczne, żeby pójść naprzód. Nie chcesz chyba się kręcić w kółko i nie być pewna zupełnie niczego? Poza tym myślę, że należy ci się prawda.
Na te słowa odruchowo się spięła, przekonana, że nie usłyszy niczego dobrego. Chciała się zerwać z miejsca, lecz uścisk Jamesa jej na to nie pozwolił.
– Nie powinnam… Co by na to Camille powiedziała? – spytała, nie patrząc mu w oczy, pełna poczucia winy.
– Naprawdę się nią przejmujesz?
Zaskoczyła go.
– A nie jesteś z nią? – Spojrzała na Jamesa, zupełnie już nie wiedząc, o co chodzi. –Widziałam was razem w sylwestra…
– To nie tak. Właśnie to muszę ci wyjaśnić… Nie jestem z Camille. Nigdy z nią nie byłem i nigdy nie będę – wyjaśnił. Widział jednak, że Lily mu nie uwierzyła. – Evans, zadurzyłem się w tobie już pierwszego dnia, kiedy cię zobaczyłem, choć zdałem sobie z tego sprawę dopiero kilka lat później. Naprawdę sądzisz, że po tym, jak wyznałem ci miłość, byłbym w stanie chodzić z inną dziewczyną?
– Nie… To znaczy… Nie wiem – stwierdziła wreszcie, nerwowo bawiąc się wisiorkiem na swojej szyi.
– Wtedy, w sylwestra… Camille mnie po prostu pocałowała. Potem się dowiedziałem, że Syriusz i Dorcas ją na mnie napuścili i dopilnowali, żebyś to zobaczyła.
Nie dowierzała własnym uszom.
– Żartujesz chyba…?
– Nie. Kiedy się dowiedziałem, myślałem, że ich oboje zamorduję – mruknął.
– Niech ja ich tylko znajdę…
Ponownie spróbowała się wyrwać. Chciała natychmiast odnaleźć Syriusza oraz Dorcas i pozwolić im umrzeć powolną śmiercią.
– Evans. Daj spokój. To nie jest teraz ważne.
– Ale…
– Żadnego „ale”. Wydaje mi się, że teraz ważniejsze jest to, że nie jestem z Camille… I jedyna osoba, z którą bym chciał być, siedzi na moich kolanach. Więc teraz tak naprawdę wszystko zależy tylko od ciebie, bo moje uczucia względem ciebie się nie zmieniły i wiem, że dzisiaj mógłbym ci powiedzieć to samo.
Jak urzeczona wpatrzyła się w twarz Jamesa, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie usłyszała. Utopiła się w jego orzechowych oczach i na chwilę zapomniała, kim jest, co tu robi i co właściwie miała powiedzieć. Wiedziała jedynie, że jest w tej chwili tak szczęśliwa, jak jeszcze dotychczas nie była.
– Evans. – Głos Jamesa brzmiał, jakby dochodził z oddali. Oprzytomniała i z wysiłkiem skupiła się na tym, co chłopak mówił. – Wiem, że w przeszłości wiele rzeczy spartoliłem i zachowywałem się… no, niekoniecznie odpowiedzialnie. Popełniłem wiele idiotycznych błędów, nie zawsze zachowywałem się sprawiedliwie w stosunku do wszystkich… Wiem, że ciebie też wiele razy zraniłem, skrzywdziłem i Merlin wie, co jeszcze… Chociażby w ostatnich dniach… Przepraszam za to. Nie chciałem, żebyś cierpiała. Zrobiłbym wszystko, żeby tylko cię nie zranić…
– James. Nie przepraszaj – przerwała mu wreszcie, nie mogąc już tego słuchać. – Daj spokój, dobra? Ja też nie jestem taka niewinna, bo, no cóż, przede wszystkim sama wiele rzeczy zepsułam. Przede wszystkim mogłam przyjść do ciebie natychmiast po tym… wydarzeniu sylwestra lub wcześniej, gdy się zorientowałam, że cokolwiek do ciebie czuję.
– Czekaj – wszedł jej w słowo. – Kiedy się zorientowałaś, że coś do mnie czujesz?
Zastanowiła się.
– Kilka dni przed świętami. Jakoś tak.
– I naprawdę nie mogłaś tego po prostu powiedzieć?
– Już ci mówiłam, że się bałam.
Przewróciła oczami.
– Chyba nigdy was nie zrozumiem. Zresztą nieważne.
– Nie musisz. Tak jest nawet zabawniej.
Objęła go za szyję, uśmiechając się szeroko.
– Kocham cię, Jamesie Potterze.
– Ja ciebie też, Lily Evans.
Odwzajemnił uśmiech, po czym pochylił się i pocałował ją – co chciał zrobić już od momentu, kiedy się zakochał w Rudej. Wreszcie jednak jego łania dała się złapać i odwzajemniła uczucie. Obiecał sobie solennie, że tego nie spartoli i że jej nie zawiedzie. Jakże by mógł?
– Evans?
– Hm?
– Umówisz się ze mną?
– Głupie pytanie. Oczywiście, że tak.
Tak.

Kiedy kilka godzin później znalazła się już w dormitorium, zorientowała się, że trzyma w dłoni znicz. Nie wiedziała nawet, kiedy go wzięła i jakim cudem zabrała ze sobą aż do wieży, ale najwyraźniej James jej go dał. Uśmiechnęła się szeroko na samo wspomnienie.
Rozwarła palce, by przyjrzeć się uważnie małej, złotej piłeczce. Widniał na niej ten sam napis, który zobaczyła w swoim śnie dwa miesiące – wieki – temu: „Amor omnia vincit”.
Polowanie się zakończyło, łania ostatecznie dała się złapać.

Lauf, Liebes, lauf
im Morgenlicht nach Haus.
Den Müller siehst du nimmermehr,
d i e  w i l d e  J a g d  i s t  a u s!





4.06.15 – 21.11.15

Poznań – Warszawa – Nowy Jork – Los Angeles – Jerozolima – Poznań


_______________________________________________________



Najpierw trochę cyferek: 

Dokument z Łanią w Wordzie liczy 115 stron, Georgia, 11.
Wejść na chwilę obecną: 14 024

Wyszukiwane słowa kluczowe:

Syrena Lily Evans
He. Hehehehe. Nie mogłam się powstrzymać.

Lanie od matki po wywiadówce
Uciekajaca-lania
Lily evans severus snape eliksiry
ruda lily evans prolog
lanie nie moge usiasc na tylku
rana lania
miła to lania
uciekająca łania

Teraz coś ode mnie:

Piszę to, gdy jeszcze ostatnie słowa Łani nie okrzepły i kiedy buzuje we mnie tyle emocji, że głowa pęka. Przede wszystkim czuję niesamowitą ulgę i radość, że udało mi się zajść z tym opowiadaniem tak daleko, że je skończyłam (SKOŃCZYŁAM) i że ani razu nie zaliczyłam żadnego poślizgu z publikacją. Naprawdę, jeszcze nigdy nie publikowałam tak regularnie, nigdy nie miałam tak dużego zapasu, dzięki czemu mogłam bez większych obaw wstawiać każdy rozdział co dwa tygodnie. I w zasadzie wiem, że do prawdziwego zakończenia Łani jeszcze daleko – bo ostatnie słowa pojawią się na blogu dopiero w lutym czy nawet w marcu – jednakże ja żegnam się z nią już teraz. Pisanie tego opowiadania było dla mnie niesamowitą przygodą, naprawdę świetnie się bawiłam. Wiem, że nie wszystkie wątki zostały rozwinięte należycie i tak, jak powinny, jednak myślę, że wcale nie wyszło najgorzej. To, co chciałam, doprowadziłam do końca. Przyznam szczerze, że jestem z tego opowiadania dumna. Z żadnym nie dobiłam tak daleko. No i gdy pisałam epilog, płakałam, bo czułam niesamowite wzruszenie. To taki hołd dla bohaterów tego opowiadania, do których się niesamowicie przywiązałam, bo przez te… *liczy* pół roku naprawdę się zdążyłam do nich przyzwyczaić i każdego na swój sposób pokochać. Mam nadzieję, że w jakiś sposób i Wam się to opowiadanie podobało. Mam nadzieję, że udało mi się choć w niewielkim stopniu Was poruszyć, dotknąć, może czymś zachwycić. Bo tak naprawdę w życiu bym tutaj nie dotarła, gdyby nie Wy. Bez Was bym się załamała, gdy mnie opuszczała wena, i nie dokończyłabym Łani. Wasze komentarze niesamowicie mnie motywowały i zmuszały do tego, żebym się starała jeszcze bardziej. Dziękuję Wam za to. Za Waszą obecność, za każde słowo, za każde wejście na Łanię. Jesteście niesamowici. Dziękuję.
Nadmienię jeszcze tylko, że naprawdę bym się ucieszyła, gdyby pod tym postem każdy, kto przeczytał to opowiadanie, zostawił po sobie choć malutki komentarz, choć jedno banalne zdanie, naprawdę to uraduje moje serducho, a sama jestem ciekawa, jak wiele osób dotrwało do samego końca.
To już jest koniec Uciekającej Łani, ale nie koniec mojej przygody z potterowskimi opowiadaniami. Wreszcie mogę się za nie zabrać, Łania mnie uwolniła. No i cóż…

t o  j u ż  j e s t  k o n i e c,  d i e  w i l d e  J a g d  i s t  a u s.

50 komentarzy:

  1. Poproszę o łanię w pdf :)
    Katarzyna.Rozalia.Drabek@gmail.com
    Opowieść wciągająca i pisana z pasją.
    Czekam na inne opowiadania o świecie HP
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne będą, będą, ale to dopiero po sesji, bo obecnie nie mam czasu na pisanie. ;)
      Wyślę wszystko, gdy tylko będę w stanie bardziej ogarniającym.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Uwielbiam to zakończenie, choć za grosz nie rozumiem, co James widział trudnego czu długiego w tych tłumaczeniach. Trwały one bardzo krótko xD chyba ze mu chodziło o to, ze zachowywał sie czesto nie w porzadku... No ale jedyny to nie był. Ale się cieszzę, ze milosc zwyciężyła strach Lily. Koniec koncow Dorcas i Syriusz mieli dobry oomysl. Nawet jesli się to z kanonem nieco gryzie. Trochę szkoda, ze to juz zakończenie, bo przeciez cała rzesza bohaterow pobocznych chciałaby się lewnie wypowiedzieć,maczkolwiek z drugiej strony w wiekszości wyjaśniłaś co i jak z nimi... Ale ja k tak chciałabym więcej. Dlatego bardzo się cieszę, ze bedzie kontynuacja, tlyko troche mńe martwi, ze mówisz, ze pmysl będzie związany nieco z ognistymi Liliami, bo tutaj to nie moze byc tak, wg mie, ze Lily się zakocha w syriuszu czy cos! Ona i James forever, są tacy słodcy. Nawet tutaj się musieli pokłócić troszkę xD wkurzyło mnie, ze Rogacz wyczarował ten znicz i się bawił, bo to było taki..jakby na chillu, ale to chyba dlatego,że biedaczek się tak denerwował. Miło,ze jej pozniej dał ten znicz hah. Zapraszam do mnie na zapiski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło o to, że faceci mają problemy z rozmawianiem na takie tematy, widzę to po moich znajomych. Dlatego James się zachowywał tak, a nie inaczej. :D Oj tam oj tam, walić kanon, w kontynuacji zdecydowanie go powalę :D
      Niezupełnie to miałam na myśli, gdy mówiłam o Ognistych Liliach - wspólna będzie tylko sama fabuła, nie pairing ;p Lilie też będę pisać, tylko że w lżejszej formie, bo pairing Lily x Syriusz jest jednak zbyt ciężki, żeby jeszcze do niego dokładać specyficzny klimat pierwotnej wersji OL ;)
      Człowiek w stresie robi różne dziwne rzeczy, które dla niektórych wydają się zupełnie na czillu, także wiesz :D
      A na Zapiski wpadnę, tylko muszę czas znaleźć, żeby spokojnie nadrobić zaległości i przeczytać. :D

      Usuń
    2. No tak, to na pewno. Nie tylko kobiety komplikują, one po prostu robią to inaczej. Uff, to dobrze (z tą kontynuacją), odetchnęłam z ulgą;). Ok, będę czekac. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Zapraszam na nowosc do mnie :)

      Usuń
  3. Nie wiem, jak zacząć, więc na dobry początek - zapis tego, co działo się w mojej głowie:
    "M-m... Jamesmojetykochanieomatkolilytaknareszcieomgosłodkimelinieochhh... Nareszcietakkk! O nie... Koniec? Hahaha, będzie więcej! Taktaktakwygrać życie!"
    To tak w wielkim skrócie ;) A teraz może transkrypcja na wersję bardziej zrozumiałą...
    Zaczęłam od przeczytania raz jeszcze poprzedniego rozdziału. Dopadła mnie niesamowita nostalgia, dopiero teraz dostrzegłam, że już tam wszystko zmierza ku końcowi... Po czym otworzyłam nowy.
    Moje serce rozpadło się na milion kawałków, gdy przeczytałam początek, o tym, jak wygląda James, jak bardzo cierpiał. Wszystko to aby zrosło się ono w formie wspanialnszej niż kiedykolwiek na samym końcu, gdy Lily i James wreszcie powiedzieli otwarcie, co do siebie czują (SZCZEGÓLNIE LILY!). Nie mogę uwierzyć, że to już koniec Łani... Ale niesamowicie mnie cieszy, że zakończyła się w taki, a nie inny sposób. Jest po prostu idealnie.
    Potem obejrzałam nagranie i miałam ochotę piać z zachwytu! Będziesz kontynuowała pisanie o Huncwotach i Lily! Wygrać życie! Dodatkowo mogłam wreszcie ujrzeć twoją radosną mordkę!
    Dobra, kończę, bo się roztkliwiłam i już chyba nie mam nic do dodania. KOcham Ciebie i Twoje opowiadanie i na pewno będę czekać na kontynuację!
    Pozdrawiam,
    cała Twoja Cecily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahah, ten zapis zrobił mi dzień, dziękuję! <3
      Powiem tak, z tego rozdziału byłam dumna już po jego napisaniu, a napisał się właściwie sam, także tym bardziej się cieszę, że się podoba. :D Też uważam, że to idealne zakończenie, gdyby jeszcze był ten pseudoepilog, byłoby tak... meh. Nieidealnie :D
      NO ZUPEŁNIE JAKBYŚ NIE MIAŁA MOJEGO FEJSBUKA I NIE MOGŁA OBEJRZEĆ MOICH ZDJĘĆ, no wiesz co... XDD Ale cieszę się, że się cieszysz, więc obie się cieszymy ;D
      <33333333333
      Love yaaaaaaaa!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ale zdjęcia to nie to samo... :-P
      A, i mój mail to castheoverlord@gmail.com - wiesz, po co ;-)

      Usuń
    4. No niech będzie... :D
      Pewnie, że wiem <3

      Usuń
  4. Zostawiam serduszko: <3. O, proszę, myślę, że tyle wystarczy, bo nie umiem się mundrze wysławiać w internecie, zwłaszcza pod ostatnimi rozdziałami. :D
    ps JAKA ZE MNIE TRĄBA JERYCHOŃSKA JA NIE WIEM NAWET KOMENTOWAĆ W ODPOWIEDNIM OKIENKU NIE UMIEM XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, serduszka też są fajne! :D
      HAHAHAHAHAH, COXON, geniuszu jeden XD Tak rzadko komentujesz, że już pewnie ledwo pamiętasz, jak się to robi, co? xD

      Usuń
  5. <3- dla Łani
    <3- dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  6. dzień = dzień + noc

    OdpowiedzUsuń
  7. James nie mógłby być z Camille, bo przecież kocha Lily. Dobrze że jej to wyjaśnił. Dobrze też, że Lily zdecydowała się mu powiedzieć o swoich uczuciach do niego. Teraz mogą być ze sobą szczęśliwi i pewnie będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, choć bez kłótni zapewne się nie obejdzie ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że jestem zawiedziona, że skończyło się dość banalnie, że wątki innych bohaterów były mało rozwinięte, ale najbardziej tym, że to już koniec. Lubiłam te momenty kiedy odświeżałam tą stronę żeby sprawdzić czy może jest już nowy rozdział. Będzie mi brakowało Jamesa tak słodko zabiegającego o Lily i tych jej rozterek tez. Która dziewczyna nie chciałaby mieć takiego adoratora? W dodatku zabawnego i mądrego. Szkoda, że kończysz, czytało mi się niesamowicie przyjemnie i miałam nadzieję na jakieś przygody Lily i Jamesa już jako pary. Najwidoczniej muszę zadowolić tym co jest, a jest czym. Niezmiernie się ciesze, ze dociągnęłaś do kona - strasznie nie lubię jak znajduje świetne opowiadanie i jest przerwane w połowie, a autorka znika bez śladu :( Także chwała Ci za wytrwałość i dziękuję za przyjemna lekturę, życzę Ci jak najlepiej i powodzenia w następnych opowiadaniach, to na zawsze zostanie w moim sercu ;*

    ~Ann-Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wait, wait xD tak się pospieszyłam z komentarzem po przeczytaniu rozdziału, że nie zauważyłam filmiku.. będzie ciąg dalszy?! Jejku, uwielbiam Cię! Liczę na dużo przygód, tajemnic, dramatów i miłości! Jeeeeeej! Nie mogę się doczekać! Przy okazji życzę powodzenia w sesji i łączę się w bólu (4-ty rok matematyki), mam nadzieję, że pozaliczasz śpiewająco i pełna energii stworzysz znowu coś jeszcze lepszego ;)
      P.S. Śliczna jesteś ^^
      ~Ann-Marie

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo i cieszę się, że Łania aż tak bardzo utkwiła Ci w pamięci i że jednak czytanie tego nie było takie złe :D
      Hahha! Byłam w sumie ciekawa, ile osób się skapnie, o co chodzi z filmikiem ;D Dużo przygód, tajemnic, dramatów i miłości w cenie, także zapraszam ;D
      To ja też łączę się z Tobą w bólu, ale chyba jakoś przetrwamy, co? :D Pomysły mam, chęci do pisania też, tylko czasu brakuje :C
      P.S. Dziękuję! ^^

      Usuń
  9. Ooo, jaki słodki epilog! Niby nic zaskakującego, cały ten ambaras z Camille można by zamknąć w jednym zdaniu, ale tak to już bywa, kiedy niedopowiedzenia dochodzą do głosu. Całkiem podobała mi się Twoja wizja zejścia się Lily z Jamesem, była ciepła i urocza.
    Co to znaczy, że to koniec i nie koniec Łani? Jakoś tego nie łapię :p
    Zawsze mogłabyś kontynuować historię tej pary po Hogwarcie - mało kto bierze na siebie to trudne zadanie, a szkoda.
    Z pozdrowieniami
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, OK, po obejrzeniu filmu wszystko jest jasne :p Ale i tak mogłabyś kontynuować kontynuację, haha.

      Usuń
    2. No można by było, ale wiesz, w życiu to nie jest wcale takie proste, jak by się mogło wydawać, niestety, proste sprawy lubią się komplikować ;p
      Kontynuacja kontynuacji? Brzmi nieźle, ale najpierw muszę się zabrać za kontynuację, bo na razie tylko pomysł mam! ;D

      Pozdrawiam serdecznie ;3

      Usuń
  10. Hej ;)
    Uśmiech, łzy, uśmiech, łzy... Bo z jednej strony: łania w końcu upolowana, w końcu się zacznie! Po tych wszystkich zawirowaniach kto na to nie czekał ;P Z drugiej strony: przecież to koniec... Z trzeciej: ale będzie kontynuacja! Z czwartej: ale trzeba czekać... I tak się koło zatacza xD
    I fajnie cię widzieć! Łania w końcu ma twarz! Jakby to nie zabrzmiało xD Oczywiście- bardzo super!!!
    No to cóż... Dziękujemy i czekamy ;)

    Weny, weny, weny, łatwej sesji i huncwotów ;)
    niecnimarudersi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej;)
      Hahahah, rzeczywiście, piękne koło! Ale spokojnie, będzie warto czekać ;D
      Nie powiedziałabym, że się nadaję do kręcenia takich filmów, ale powiedzmy, że najgorzej nie wyszło :
      Dziękuję bardzo! <3

      Usuń
  11. Ale ty ładna jesteś ;) Koniec jest naprawdę wzruszający i w ogóle ♥ Nie mogę doczekać się kontynuacji, bo szczerze przeraziłam się końcem tego pięknego opowiadania... co prawda zaczęłam cię czytać od tego postu we święta, ale już się nim zakochałam ♡♡♡ Jeszcze co prawda nie pisałam tutaj ani razu komentarza, ale wreszcie się do tego zabrałam :) życzę Ci weny i żebyś szybko skończyła to sesje, bo nie wytrzymiem!

    Pozdrawiam Evansiątko (proszę nie komentuj nazwy xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Cieszę się, że wszyscy się tak cieszą na kontynuację, to naprawdę dla mnie dużo znaczy *-*
      Dziękuję, że w ogóle zechciałaś się odezwać, serio, każdy taki komentarz cieszy niesamowicie moje serducho :>
      Dziękuję po raz trzeci! A sesja się kończy w połowie lutego (jeśli wszystko zdam w I terminach), także chyba aż tak źle nie będzie. :D

      Nazwa jest fajna, także bez obaw ;D

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Będzie dalsza część? haha kiedy się pogodziłam z końcem wyskakujesz z kontynuacją łani. Ale i tak się cieszę, że to nie koniec tej pięknej historii. Czytałam tego bloga od jakiegoś czasu i podziwiam, że posty dodawałaś tak często. Ten rozdział strasznie mi się spodobał, gratuluję umiesz świetnie trzymać napięcie, po prostu podziwiam. Czekam na dalsze losy bohaterów! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, będzie, będzie, tylko czas muszę znaleźć na pisanie! Jak na razie ledwo wyrabiam, ale mam nadzieję, że jakoś mi się uda z tym ruszyć. :>
      Cieszę się bardzo i dziękuuuję ślicznie, serducho mi rośnie <3
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. *płacze ze wzruszenia*

    To było cudowne! Nic więcej nie umiem powiedzieć. Poproszę ŁANIĘ (to opowiadanie zasługuje na same duże litery) na pdf. arissastreven@gmail.com

    Ten filmik był super. Zobaczenie, jak wygląda autorka bloga i usłyszenie jej głosu było takim moim małym pragnieniem. Niemiec, czy cię z kimś nie pomyliłam, ale chyba jesteś jedną z administratorem betowania?

    Pozdrawiam i życzę udanej sesji,
    Ariss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślę pdfa, jak będę to ogarniać, czyli jakoś po zakończeniu sesji, ewentualnie w połowie. :>

      Cieszę się, że nieświadomie to pragnienie spełniłam! :D Tak, adminuję na betowaniu razem z Nerką. ;>

      Dziękuję ślicznie, postaram się wszystko zdać :D
      Pozdrawiam również
      Kat

      Usuń
  14. Ten mój opóźniony zapłon... Ostatni post, a ja się obudziłam i zamieram wziąć się za czytanie. Nie szkodzi, prawda? Chyba wolę w takiej wersji niż na pdf (będziesz tu zaglądać, jakbym pisała komentarze, nie?), ale jak coś, dam znać.
    Pozdrawiam. :)
    cordragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie szkodzi, nie przeszkadza mi to ani trochę. ;) Zaglądać oczywiście będę, odpisywać na komentarze również, przynajmniej w miarę możliwości. :D
      Również pozdrawiam i życzę miłego czytania :>

      Usuń
  15. Przepraszam, że się nie rozpiszę, ale chciałam tylko powiedzieś, że świetnie piszesz. Trafiłam na twoje opowiadanie z dwa dni temu i zawzięcie je czytałam w wolnej chwili. Przypomniało mi się, że kiedyś już tu byłam, ale nie przeczytałam historii do końca. Uwielbiam sposób w jaki przedstawiłaś Lily i Jamesa i całą ich relację, szczególnie na końcu. Miałaś świetny pomysł na historię Syriusza i Petera. Naprawdę nie mogę się doczekać aż napiszesz więcej.
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Niesamowicie się cieszę, że się podoba, naprawdę, to bardzo dużo dla mnie znaczy! A więcej będzie, ale dopiero po sesji niestety, bo jak na razie siedzę i się uczę...

      (Choć dobra wiadomość jest taka, że prolog już mam ;3)

      Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję <3

      Usuń
  16. Będziesz pisać tutaj czy założysz nowego bloga i dasz tu linka?
    Swoją drogą, chyba - nie wiem jak to się stało - ani razu nie skomentowałam. A czytam na bieżąco. Twój blog jest cudowny i jest jednym z moich ulubionych. Nie będę się tu nad nim rozpływać, jednak trzeba przyznać: historia jest wspaniała, a ty masz talent. I pomysł. Wielkie gratulacje dla Ciebie.
    ~lula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie nowy blog, a link tutaj podrzucę. ;) Łania już dała się złapać, więc dłużej już nie jest uciekającą.
      Dziękuję bardzo, cieszę się, że się podobało, choć uważam, że to opowiadanie ma wiele niedociągnięć i nie zasługuje na tyle pochwał. ^^'
      W każdym razie bardzo dziękuję, że jednak skomentowałaś :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Po pierwsze – szacun za brak poślizgów i wytrwałość. Serio. Dla mnie to wciąż czarna magia, więc tym bardziej podziwiam to, że tak gładko z organizacyjnego punktu widzenia doprowadziłaś to opowiadanie do końca. :)
    Po drugie – yhh, wielokrotnie myślałam sobie, żeby coś tu pokomciać, ale jako że należę do tych niewdzięczników, co czytają, a znaku życia nie dają, nie wyszło.
    Opko skradło moje serducho już na samym początku. Historia ze znanymi motywami (bo jakżeby inaczej przy Jilly!) tak lekko napisana, że każdy rozdział czytałam... no, za szybko. Najczęściej wracałam do każdego raz jeszcze, żeby ogarnąć wszystko jak należy na spokojnie. :D Lily płochliwa niczym prawdziwa łania, James uroczy i taki, jaki powinien być. Dodam jeszcze, że czytając o Franku i Alice, było mi potwornie smutno, bo za każdym razem przypominałam sobie ich dalsze losy. I to, jak przedstawiłaś Snape'a spowodowało, że było mi go jeszcze bardziej szkoda niż zazwyczaj. Ogólnie mówiąc, wzbudziłaś we mnie wiele emocji tym opowiadaniem.
    Jakbym mogła prosić wersję pdf, będę skakać pod sufit z radości (aranel.black@gmail.com).
    Pozdrawiam, życzę weny i czego tam jeszcze potrzeba,
    Aranel

    PS. Co Ty uczyniłaś z "Ognistymi Liliami", że ich nie ma? Rozumiem, że sesja i tak dalej, ale brak kontynuacji uczynił mi smutek. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja sama do dzisiaj nie wiem, jak mi się to udało, ale to chyba tylko dzięki temu, że miałam tak długie wakacje i bez większych obaw mogłam siedzieć po nocach i pisać. Stąd też się wziął mój większy zapas... :D
      Nie przejmuj się, już samo to, że czytałaś, naprawdę dużo dla mnie znaczy i cieszy moje serducho :D
      Hah, cieszę się, że Łania wzbudziła aż tyle emocji i w sumie nie spodziewałam się, że zostanie aż tak ciepło przyjęta, serio-serio, pisałam ją bardziej dla odprężenia, więc tym bardziej nie sądziłam, że aż tak bardzo się wam to opowiadanie spodoba. Niesamowicie mnie to cieszy i dołożę starań, żeby II część była jeszcze lepsza i wzbudziła jeszcze większe emocje (mam nadzieję, że pozytywne)! :D
      Wyślę, wyślę, a jakże, akurat mam chwilkę, więc chyba się wreszcie zabiorę za rozsyłanie.
      Dziękuję ślicznie! <3

      PS Ogniste Lilie chwilowo musiałam zamknąć - pozwól, że się trochę wytłumaczę:
      a) Motyw z OL postanowiłam wykorzystać w II części Łani, a z OL zrobić lżejszą i przyjemniejszą historię.
      b) Nie mam zapasu. Hehe.
      c) Nie mam czasu. XD
      Ale spokojnie, wrócę jeszcze do tego opowiadania, tylko pozamykam wszystkie sprawy na uczelni, napiszę trochę zapasu na Łanię w błękicie, dobrnę do połowy Primy (lub nawet do końca) i wezmę się za OL. Tylko muszę znaleźć chwilę i wenę.

      Pozdrawiam jeszcze raz :3

      Usuń
    2. Widzisz, ale wykorzystać takie wakacje też trzeba umieć. xD Ja na ten przykład napisałam może dwa zdania z tego, co zaplanowałam, ale może raczej pominę to milczeniem, bo wstyd i hańba. ^^
      I trzymam za słowo z OL. No i Primę też czytam, więc będę czekać cierpliwie. :)

      Usuń
    3. Oj tam, jak wena była, to się pisało, jak weny nie było, to nic nie wychodziło... :D
      Czy ty stalkujesz wszystkie moje blogi? XD Ale Prima to takie moje dziecko, kocham to opko, serio <3

      Usuń
    4. No co ja poradzę, że wszystkie mi się podobają xD
      :)

      Usuń
  18. Cześć,
    Znalazłam to opowiadanie w czeluściach internetu zaledwie wczoraj, a teraz jestem już tutaj i piszę ten komentarz z niemałym uznaniem. Twoje opowiadanie jest naprawdę świetne, dawno nie czytałam czegoś tak dobrego, właściwie wszystko co czytam, jest w trakcie pisania, a tutaj zakończone, i to takie cudo!:) Chętnie zajrzę na twoje inne historie, a ten blog dodaję do ulubionych. Pewnie jeszcze nie raz nie dwa go przeczytam.;D
    Pozdrawiam
    Teoretyczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :D

      Pozdrawiam
      Katja

      Usuń
  19. Znalazłam twoje opowiadanie kilka dni temu i naprawdę mi się spodobało. Wybacz, ale nie umiem się rozpisywać więc powiem tylko, że zakończenie jest cudowne i cieszę się z Jily, z Syriusza i Dorcas (bo chyba będą razem, prawda? xd) i Franka z Alice. Niestety moje słowa nie potrafią wyrazić choć połowy zachwytów :/ :D
    Pozdrawiam,
    Arya ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą razem, choć bez dram się nie obejdzie xD Ale to już normalne! :D
      Haha, nie martw się, tyle w zupełności wystarczy, żeby moje serduszko się bardzo ucieszyło, dziękuję! :3

      Usuń
  20. Więc nadrobiłam i co mogę powiedzieć - bardzo mi się podobało, chociaż mam wrażenie, że tylko do połowy. Bo potem nagle poszłaś trochę w schematy i... według mnie Łania trochę straciła :/
    Nie podobało mi się zakończeni, jeśli mam być szczera, ale to tylko moje zdanie. Nie wiem, jakoś tak było dosyć przewidywalnie, całe to ich uganianie się za sobą, zazdrość... Żałuję, że ukazałaś tak mało relacji między pozostałymi bohaterami, brakowało mi tu Alice i Franka, Willow i Syriusza, coś więcej o Dorcas... Czuję niedosyt.
    Ale na 2 część Łani na pewno zajrzę.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Atelier
    (I zapraszam do siebie!
    {http://stop-dreaming-hp.blogspot.com/}
    {http://pod-oslona-switu.blogspot.com/})

    OdpowiedzUsuń
  21. – Kilka dni przed świętami. Jakoś tak.
    – I naprawdę nie mogłaś tego po prostu powiedzieć?
    – Już ci mówiłam, że się bałam.
    Przewróciła oczami. <--- Które z nich? Rodzajnik wskazuje na Lily, a sytuacja na Jamesa.
    – Chyba nigdy was nie zrozumiem. Zresztą nieważne.
    – Nie musisz. Tak jest nawet zabawniej.
    Objęła go za szyję, uśmiechając się szeroko.
    – Kocham cię, Jamesie Potterze.
    – Ja ciebie też, Lily Evans.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam!
    Błędów jest całkiem sporo, a część wydarzeń mocno sztampowa, ale skoro zamierzasz poprawiać, to się nie czepiam. Koniecznie daj znać, jak już ruszysz z poprawkami.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    Ayame

    OdpowiedzUsuń

Czarodzieje